kane-reinholdtsen-LETdkk7wHQk-unsplash

Co mają wspólnego ceny za lekcje śpiewu i żywność?

Zanim wytłumaczę co łączy ceny za lekcje śpiewu oraz ceny żywności to opowiem Wam krótką historię. W 2007 roku w Waszyngtonie wybitny skrzypek Joshua Bell wziął udział w eksperymencie – przez około 45 minut grał w podziemiach metra na XVIII-wiecznych skrzypcach o wartości równej ponad 3.5 milionów dolarów. Przeszło obok niego ponad 1000 osób. Okazało się, że artysta nie został doceniony i „zarobił” za ten występ zaledwie 32 dolary. Dla porównania jeden bilet na koncert skrzypka kosztował w tamtym czasie 100 dolarów. Szokujące, prawda?

Można wyciągnąć kilka wniosków z tego wydarzenia – po pierwsze to co wartościowe może być często w ogóle nie dostrzeżone. Ludzie często przez całe życie nie odnajdują swoich talentów i tego jak bardzo są cenni, ale to nie znaczy, że nie są 😉.

Moje wnioski – marketing a ceny za lekcje śpiewu

Natomiast drugim wnioskiem, który jest moim własnym – różnica między filharmonią a metrem to marketing. Otóż wszyscy wiedzą, że w filharmonii grają świetni, wybitni muzycy, a jeszcze jak przeczytają opis koncertu, dowiedzą się że gra wybitny Joshua Bell to są pewni że przecież to cudowna okazja posłuchać takiego wspaniałego wykonawcy. I to prawda. Ale gdyby nie było to opisane, zareklamowane i odpowiednio sprzedane – to wracamy do metra…

Osobiście bardzo nie lubię wszechobecnych reklam i nie lubię jak ktoś próbuje mi coś wcisnąć. Ale z drugiej strony tak naprawdę problemem nie są reklamy czy sprzedawcy – problemem jest produkt. Jeśli ktoś próbuje mi dać coś, co jest wartościowe i cenne, coś czego potrzebuję bądź po prostu chcę i lubię – to bardzo chętnie to za to zapłacę. Jednak współcześnie jesteśmy zalewani reklamami produktów, które nawet z punktu widzenia etycznego są podejrzane.

O czym mówię? Weźmy na przykład żywność. Słodkie napoje gazowane, batony, płatki śniadaniowe, czekolady, supermarkety pełne przetworzonej żywności z kilkoma półkami „bio”, gdzie certyfikat „bio” tak naprawdę dużo nie zmienia w jakości produktów. Obecny w większości tych produktów jeden z najbardziej uzależniających narkotyków – cukier – jest przyczyną wielu współczesnych chorób. I jednocześnie masz przykładową panią Beatkę, która ma 10 krów. Każdą z tych krów regularnie wyprowadza na trawę, dba o nie i… sprzedaje je później do Turcji, bo w Polsce nikt nie zapłaci za taką „drogą” wołowinę. Smutne, ale prawdziwe.

Bardzo podobnie jest z cenami za lekcje śpiewu, tylko tutaj mamy jeszcze inny problem. Przez to, że nauczyciele śpiewu często nie wiedzą jak „sprzedać” swoje koncerty i płyty muszą robić to hobbistycznie i albo uczą za grosze śpiewu, albo w ogóle pracują na etacie w zupełnie innej branży, żeby się utrzymać. Tak nie może być – stąd postanowiłem założyć firmę, która nie tylko szkoli ludzi wokalnie, ale też daje narzędzia wokalistom do zarabiania na swojej pasji. Podoba Ci się to? Jeśli chcesz zacząć drogę wokalisty zapisz się na nasz warsztat!